Kemping

Niejasna ścieżka przez las: raport z podróży szlakiem granicznym MNs

Autorstwa STEPHEN REGENOLD

Aktualizacja: zobacz wideo z naszej podróży „24 godziny na granicy” tutaj.

Mapa w ręku i patrząc na północ, moja igła kompasu zakręciła się, gdy zbliżyliśmy się do dużej skały na szczycie wzgórza. Był to mili 1 na szlaku Border Route Trail, mało uczęszczanej ścieżce, która przecina obszar kajakowych wód granicznych Minnesoty, a obszary dziwnego magnetyzmu już zmieniały nawigację na naszym kursie. „Obraca się, gdy zbliżasz się do skały!” powiedział Peter Wentzel, jeden z moich partnerów na wędrówki na wycieczkę.


Gigantyczny naturalny obelisk: Skała Magnetyczna znajduje się w pobliżu zachodniego krańca szlaku; fot. Peter Wentzel

Wierzch kowadła Magnetic Rock, gigantycznego naturalnego obelisku z polaryzującą rudą żelaza, górował nad głową. Dziwne przyciąganie igieł kompasu znane jest pieszym szlakom szlaku granicznego, a plotki o namagnetyzowanej ruinie na wzgórzach dalej wzdłuż ścieżki podobno sprawiają, że kompasy są bezużyteczne dla wędrowców próbujących się nie zgubić.

Utrzymanie kursu okazało się wyzwaniem podczas naszej podróży w weekend Święta Pracy. Pomimo szczegółowych map topo i wiedzy nawigacyjnej moja grupa - w tym Wentzel, T.C. Worley i ja - zgubiliśmy się więcej niż raz podczas naszej szybkiej i lekkiej wędrówki. Szlak granicy, utworzony w latach 70. XX wieku, jest odległy i mało używany. Deadfall zatyka ścieżkę. Ciernie i trawy opadają z każdej krawędzi, zasłaniając 10-calowy szlak w setkach miejsc wzdłuż jego długości.

Wędrówkę szlakiem granicznym rozpoczęliśmy w niedzielne popołudnie o 13:20. Założeniem naszej podróży było „szybkie i lekkie” iz myślą o tym temacie biegaliśmy i spacerowaliśmy przez prawie 24 godziny bez przerwy. Naszym celem było zobaczenie gigantycznego pokosu szlaku w krótkim czasie, jednocześnie przekraczając granice fizyczne. Rekordowy trawers szlaku w niecałe 24 godziny byłby wiśnią na lodach, jeśli moglibyśmy go ściągnąć.


Drogowskaz na szlaku; fot. T.C. Worley

W końcu nawet się nie zbliżyliśmy. Nasze 24-godzinne wyzwanie zmieniło się w 29 godzin i nawet wtedy nie dotarliśmy do końca. Ale z głowicy szlaku i pobliskiej Skały Magnetycznej na zachodnim końcu biegliśmy, pieszo i ostatecznie potknęliśmy się mniej więcej przez 52 mile przed znacznym odpoczynkiem. Potem, po nocy odpoczynku (pizza w mieście i 10 pełnych godzin snu!), Pojechaliśmy z powrotem do miejsca, w którym przerwaliśmy, aby przewrócić resztę szlaku, przebiegając przez większość pozostałych 12 mil do końca.

najlepszy budżetowy multitool


Peter Wentzel (z lewej) i Stephen Regenold w drodze do dobrze oczyszczonej części ścieżki; fot. T.C. Worley

Szlak granicy był wyzwaniem zarówno fizycznym, jak i nawigacyjnym. Zjechaliśmy z trasy i straciliśmy pół tuzina razy, w tym poważny odcinek około 22:00. pierwszej nocy, gdy nasze igły kompasu wirowały dziwnie, i pieszo schodziliśmy ponad trzy mile z trasy. Oszołomieni i zdezorientowani wpadliśmy do domku kabinowego i nieśmiało zapukaliśmy do drzwi. „Czy moglibyście skierować nas z powrotem na szlak granicy?” była nasza prośba.

Właściciel kabiny, Mitch, zrobił więcej - odpalił małą łódkę i o północy poprowadził nas przez jezioro Birch. Mitch wysadził nas tuż po tym, jak zobaczyliśmy łosia na brzegu wody i skoczyliśmy z jego małego statku na błotnistą linię brzegową, po czym włamaliśmy się do świerkowego bagna. - Jedź dalej na wschód do szlaku - krzyknął Mitch, znikając w nocy.

Uderzyliśmy w krzaki przez 20 minut, zanim wróciliśmy na ścieżkę. Przeorientowani przemierzyliśmy północ, by ponownie dołączyć do Szlaku Granicznego, w którym przerwaliśmy. Trzy lub cztery godziny zmarnowane na zły zwrot!


Wentzel (z lewej) i Regenold zgubili się w nocy; fot. T.C. Worley

Ostatniego dnia, biegnąc przez niziny pod koniec, szlak zanikał i znikał. W przypadku długich odcinków prawie nie było śladu. Niebieska taśma flagowa, zawieszana od czasu do czasu na drzewach, była jedynym zbawicielem na podmokłych dnach w pobliżu rzeki Gołąb.

Do końca ukończyliśmy cały szlak bez obrażeń większych niż spuchnięte kolano (T.C.) oraz posiniaczone i przygniecione łydki (ja). Szlak graniczny był epickim, trudnym szlakiem. Na całej trasie nie było innych turystów. Widoki na obszar kajakowych wód granicznych były oszałamiające i pogodne. Wodospady, rwące strumienie i klify zatkały trasę, a przez dwa dni obszary loons, dzięcioły i płuczące cietrzewy stanowiły jedyną ścieżkę dźwiękową dla naszej podróży. Jeśli chodzi o nasze wyzwanie, szlak Border Route okazał się dziki i trudny - idealne miejsce do przekraczania granic i rozkoszowania się głęboką przyrodą w tym samym akcie.

-Sprawdź wideo na wycieczce Regenold i załogi granicy, „24 godziny na trasie granicznej”. Połącz się z Gear Junkie na Facebooku.com/TheGearJunkie lub na Twitterze przez @TheGearJunkie.


65-milowy szlak granicy przebiega przez obszar kajaka Minnesotas Boundary Waters