Na Wolnym Powietrzu

Esej: Liberał dostaje piłę łańcuchową

Ten artykuł pojawił się wcześniej w High Country News.

Piętnaście lat temu przeniosłem moją młodą rodzinę z San Francisco Bay Area do Eugene w stanie Oregon do małego domu z piecem opalanym drewnem. Byłem podekscytowany ogrzewaniem za pomocą drewna i postanowiłem to zrobić bezpiecznie. Założyłem szopę na podwórku, w pobliżu bloku do krojenia jodły Doug. Nauczyłem się wysyłać rozłupane kłody latając, machając maulem z całej siły, nigdy nie marszcząc goleni. Moje dzieci bawiły się wokół pieca, który wyskakiwał i ryczał, a nikt nigdy się nie poparzył.

Ale odmówiłem zakupu piły łańcuchowej. Piły łańcuchowe wydawały się zbyt głośne, zbyt śmiertelne, zbyt podobne do broni.

Dla mojego liberalnego, wielkomiejskiego umysłu, piła łańcuchowa przywołała najgorsze życie anty-środowiskowe. To było źródło tanich destrukcyjnych emocji, takich jak potworna ciężarówka rozrywająca łóżko potoku. Była to ikona niekontrolowanego przemysłu drzewnego. Kiedy piła łańcuchowa zastąpiła ręcznie nacinaną piłę poprzeczną - a zmotoryzowana ciężarówka zastąpiła kolej parową - przemysł pozyskiwania drewna ostatecznie przekształcił las w fabrykę do wydobywania drewna. W wojnach prowadzących pień i ściganie drzew, które nastąpiły, piła łańcuchowa została rzucona jako niszczyciel sowy. I była to broń dzierżąca obłąkanego Yahoo, który wymordował furgonetkę pełną hippisów w „Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną”.

Tak więc przez 14 sezonów dzieliłem się, układałem w stosy i, w razie potrzeby, pchałem piłę ręczną, aby odłożyć nasze lata na dostawy ciepła. Nigdy nie myślałem o dotknięciu piły łańcuchowej.

Potem zeszłej zimy gwałtowna burza lodowa uderzyła w Eugene'a i zniszczyła linie energetyczne, kończyny i całe drzewa. Kiedy się skończyło, moja okolica była pokryta bezpłatnym drewnem na opał. W następnym tygodniu wciągnąłem pięć ładunków przewróconych kończyn na moje podwórko. Perspektywa ręcznego cięcia całego drewna na długość pieca sprawiła, że ​​bolał mnie łokieć. Lenistwo pokonało liberalne nastawienie. Kupiłem piłę łańcuchową.

Nie lubiłem pił łańcuchowych, o ile posiadały je tylko inne osoby, ale kiedy sam je posiadałem, odkryłem, że ucieleśniają jedne z najlepszych walorów wiejskich. Na przykład sama natura zainspirowała najważniejszą innowację nowoczesnej piły łańcuchowej: „łańcuch rozdrabniacza”. Pomysł na łańcuch rozdrabniający przyszedł do rejestratora z Oregonu, Josepha Coxa, w jesienny dzień w 1946 r., Gdy obserwował, jak robak przeżuwa gęste drewno bielu. Robaki z drewna żują poprzez zgrabną koordynację dwóch żuchw w kształcie sierpa w naprzemienny sposób. Jedna żuchwa służy jako wskaźnik do ustawienia właściwej głębokości cięcia dla drugiej żuchwy, zapewniając, że nie utknie ona przy zbyt głębokim wkopaniu. Po zakończeniu cięcia żuchwy staje się ona wskaźnikiem głębokości dla innych ciętych żuchw.

Coxs przeprowadził symulację tej operacji cięcia po prawej i lewej stronie, projektując kształt zęba piły, który łączył frez z ogranicznikiem głębokości. Przymocował te dwufunkcyjne zęby do naprzemiennych pozycji po prawej i lewej stronie szerokiego łańcucha w stylu rowerowym. Łańcuch rozdrabniacza napędzany małym silnikiem gazowym czysto otworzył rowek przez włókno drzewne, nie chwytając ani nie przeciążając.

Kolejne innowacje przekształciły piłę łańcuchową w ukochane narzędzie, które sprzyjało dumie chłopaków z obszarów wiejskich z samodzielności. Lżejsze, bardziej wytrzymałe konstrukcje oznaczały, że człowiek mógł ufać swojej piły łańcuchowej, aby poprowadził go przez drewno na wszystkich obszarach przez cały dzień. Mężczyzna mógł związać się ze swoją piłą łańcuchową, a gdy zestarzał się, by pracować, przekazać go swoim dzieciom i wnukom. I tak, niektóre kobiety też kochają swoje piły łańcuchowe.

Dzisiaj, w lesie deszczowym w Oregonie, zaufana piła łańcuchowa wciąż może wyciągnąć cię z szczypty. Grzybobice trzymają jednego w pick-upie podczas zbierania shiitake w wietrzne dni, na wypadek, gdyby musieli przedrzeć się przez zdmuchniętą jodłę Douglasa w drodze do domu. Niektórzy wędkarze muchowi niosą jednego na dziobie łodzi dryfującej, na wypadek, gdyby okrążyli zakręt i wpadli na drzewo po drugiej stronie rzeki, którego nie było tam ostatnim razem, gdy przepłynęli.

Nigdy nie korzystałem z piły łańcuchowej poza moim podwórkiem. Sądzę jednak, że posiadanie piły łańcuchowej, dbanie o nią i praca z nią pozwoliły mi poczuć tę samą dumę i przyjemność, które odpowiedzialni właściciele broni muszą odczuwać, żyjąc bezpiecznie i umiejętnie z niebezpiecznym przedmiotem. Kiedy zebrałem całe to darmowe drewno opałowe, cieszyłem się wysiłkiem fizycznym i spokojną koncentracją wymaganą do utrzymania kłód tnących - a nie rzepką.

Jourdan Arenson jest współautorem Writers on the Range, kolumny z High Country News (HCN.org). Mieszka w Eugene w stanie Oregon. Ten artykuł pojawił się wcześniej w High Country News.